Przejdź do treści

Archiwum publicystyki · 2013–2020

Blogpublika.com

Republika Blogerów

Niezależny serwis publicystyczny Polityka · Historia · Sprawy publiczne

Jednoosobowa firma i luka w kasie. Skąd brać pieniądze, gdy bank każe czekać

Składka zdrowotna liczona od dochodu, faktura z terminem sześćdziesięciu dni i bank, który chce dwóch lat historii. Tak wygląda kasa najmniejszej firmy w kraju.

Państwo lubi mówić o przedsiębiorczości, gdy liczy ją w setkach tysięcy nowych wpisów do CEIDG, a lubi mniej, gdy trzeba policzyć, z czego te firmy żyją między jedną fakturą a drugą. Około dwóch i pół miliona jednoosobowych działalności gospodarczych to najliczniejsza forma prowadzenia firmy w Polsce: hydraulik, tłumaczka, informatyk na kontrakcie, właścicielka sklepu w powiatowym mieście, przewoźnik z jednym busem. Łączy ich rzecz, o której rzadko się pisze, bo brzmi jak księgowość, a jest polityką: w takiej firmie nie ma dwóch bilansów, jest jeden.

Jeden bilans

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością odpowiada za długi swoim majątkiem. Jednoosobowa działalność odpowiada całym majątkiem właściciela, a więc mieszkaniem, samochodem i kontem, z którego płaci się rachunki za prąd. To nie jest wada konstrukcji, lecz jej istota: dlatego jest tania i prosta w założeniu. Ma to jednak konsekwencję, którą widać dopiero wtedy, gdy pieniądze przestają wpływać na czas. Każda dziura w kasie firmy jest dziurą w kasie domu.

Od 2022 roku ta konstrukcja jest dodatkowo obciążona składką zdrowotną liczoną od dochodu, której nie da się już odliczyć od podatku tak jak dawniej. Kolejne rządy zapowiadały jej naprawę, kolejne wersje reformy grzęzły w Sejmie i w pałacu prezydenckim, a składka co miesiąc schodzi z tego samego konta, z którego płaci się kontrahentom. Do tego dochodzi terminarz, którego państwo nie pilnuje: ustawa o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych obowiązuje od 2020 roku i ogranicza duże firmy do sześćdziesięciu dni płatności wobec małych, ale Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi postępowania w skali roku, a faktura leży w szufladzie w skali tygodnia.

Skąd się bierze luka

Luka w kasie jednoosobowej firmy prawie nigdy nie bierze się z tego, że firma jest nierentowna. Bierze się z rozjazdu terminów. Materiał na zlecenie trzeba kupić dziś, pracownika sezonowego opłacić w piątek, ZUS zapłacić do dwudziestego, a fakturę za wykonaną robotę kontrahent zapłaci za sześćdziesiąt dni, jeśli zapłaci w terminie. W bilansie wszystko się zgadza. W kasie na trzy tygodnie nie ma nic.

Bank, do którego taki właściciel idzie, ma dla niego stanowisko do spraw małych firm, a stanowisko ma listę: dwanaście lub dwadzieścia cztery miesiące historii działalności, zeznania podatkowe, wyciągi, często zabezpieczenie. Lista nie jest złośliwością, jest sposobem, w jaki bank ocenia ryzyko, i dla firmy z dwuletnim stażem działa. Dla firmy z dziewięciomiesięcznym stażem lub z jednym dużym kontrahentem nie działa wcale, a decyzja, która nadchodzi po trzech tygodniach, nadchodzi po tym, jak luka już zrobiła swoje.

Co ją wypełnia

Rynek odpowiedział na to kilkoma narzędziami i warto je nazwać po imieniu, zamiast udawać, że jedynym uczciwym jest kredyt w banku. Faktoring, czyli sprzedaż faktury przed terminem jej płatności, działa dobrze przy stałych, dużych kontrahentach i słabo przy zleceniach jednorazowych. Limit w rachunku firmowym jest najtańszy, ale bank przyznaje go tym, którzy już mają historię w tym samym banku. Leasing rozwiązuje problem sprzętu, nie problem terminów. Zostaje segment, który przez lata miał złą prasę, a dziś jest uregulowany i nadzorowany: pożyczkodawcy pozabankowi, którzy od kilku lat oferują także produkty dla firm, w tym pożyczka dla firm udzielana przez internet, przeznaczona wprost dla jednoosobowych działalności, bez zabezpieczeń i poręczycieli, w kwotach rzędu kilku lub kilkunastu tysięcy złotych i z decyzją tego samego dnia. To nie jest finansowanie inwestycji i nikt uczciwy tak tego nie przedstawia. To jest pieniądz na trzy tygodnie, w których faktura leży w cudzej szufladzie.

Każde z tych narzędzi ma cenę i każde ją podaje; od 2016 roku instytucje pożyczkowe są wpisane do rejestru Komisji Nadzoru Finansowego, a od 2024 roku podlegają jej nadzorowi. O cenie napisano już wszystko, co trzeba, i nie ona jest tu tematem.

Jedno pytanie

Tematem jest kształt zobowiązania, i to on odróżnia jednoosobową firmę od każdej innej. Spółka, która pożyczy pod fakturę i faktury nie odzyska, ma problem spółki. Jednoosobowa firma, która pożyczy pod fakturę i faktury nie odzyska, ma problem rodziny, bo pożyczka jest spłacana z tego samego konta, z którego płaci się czynsz. Dlatego przed każdym z wymienionych narzędzi, niezależnie od tego, czy to bank, faktor czy pożyczkodawca online, właściciel jednoosobowej firmy powinien zadać sobie jedno pytanie, którego nie zada za niego żaden doradca: co się stanie w moim domu, jeśli ta konkretna faktura nigdy nie zostanie zapłacona.

Jeśli odpowiedź brzmi „nic, bo zlecenie i tak jest wykonane, a kontrahent od lat płaci, tylko późno”, luka jest do wypełnienia i wypełnienie jej jest zwykłą decyzją gospodarczą. Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem”, to nie jest luka w kasie, tylko ryzyko całego przedsięwzięcia, i żadne finansowanie go nie usunie, a tylko przeniesie na później i na dom. Pożyczać należy pod należność, na którą postawiłoby się własne mieszkanie, bo w tej formie prawnej dokładnie to się robi.

Co mogłoby zrobić państwo

Państwo, które chce mieć dwa i pół miliona przedsiębiorców, mogłoby zacząć od trzech rzeczy, które nic nie kosztują. Egzekwować terminy płatności w tempie, w jakim biegną terminy, a nie w tempie postępowań administracyjnych. Przestać zmieniać zasady składki zdrowotnej co dwa lata, bo firma planująca kasę na sześćdziesiąt dni nie może planować państwa na dwanaście miesięcy. I przestać udawać, że najmniejsza firma w kraju ma dostęp do kredytu na tych samych warunkach co spółka z działem finansowym. Nie ma, i dopóki nie ma, luka w kasie pozostanie sprawą domową. Warto przynajmniej nazwać ją po imieniu.