Przejdź do treści
Środa · 14 maja 2026
Blogpublika.com
Republika Blogerów
Niezależny serwis publicystycznyPolityka · Historia · Sprawy publiczne
Pismo Święte i krzyż — symbol religijnyZdjęcie tytułowe
Zdjęcie ilustracyjne — Shutterstock.

Kościół katolicki wobec kryzysu migracyjnego 2015

Udostępnij Facebook Twitter LinkedIn

Wzywanie do otwartego przyjmowania imigrantów stało się w 2015 roku europejskim ortodoksem politycznym. Polski Kościół katolicki — w przeciwieństwie do części episkopatów Zachodu — pokazał, że można utrzymać postawę chrześcijańskiej gościnności wobec uchodźców jednocześnie z trzeźwą oceną realiów imigracyjnych.

Doktryna a roztropność

Doktryna katolicka w sprawie migrantów jest klarowna: każdy człowiek ma godność stworzoną na obraz Boży, pomoc potrzebującym jest powinnością chrześcijanina. Tej zasady nikt poważny w Kościele nie kwestionuje. Tyle że doktryna to nie polityka. Doktryna mówi, jak należy postąpić wobec konkretnego potrzebującego człowieka. Nie mówi, jak ułożyć politykę imigracyjną państwa wobec milionów osób w sytuacji historycznie bezprecedensowej.

Ta różnica — między indywidualnym aktem miłosierdzia a państwową polityką — została w europejskiej debacie 2015 roku celowo zamazana. „Wszyscy chrześcijanie powinni przyjąć uchodźców” stało się sloganem, który automatycznie kwalifikował każdego, kto zadawał pytania o realność integracji, o bezpieczeństwo społeczne, o spójność kulturową, jako osobę niechrześcijańską. Polski Kościół nie dał się złapać na tę pułapkę.

Stanowisko polskich biskupów

Wrzesień 2015 roku przyniósł szczyt europejskiego kryzysu migracyjnego. Pierwsze decyzje Angeli Merkel o otwarciu niemieckich granic były wówczas już znane. Polska — wraz z innymi krajami Grupy Wyszehradzkiej — miała być zobowiązana do przyjęcia tzw. „kwoty uchodźców”. Polski Kościół — niezależnie od własnego sumienia, niezależnie od mediów — wyraził stanowisko niezgodne z tym, co dominowało w europejskiej debacie publicznej.

Najwyraźniej tę linię reprezentował ksiądz prałat Jacek Dunin-Borkowski, którego obszerne stanowisko z września 2015 roku zostało szeroko skomentowane w polskiej prasie. Tezy: dobry katolik nie tylko ma prawo, ale ma obowiązek odróżniać miłosierdzie wobec konkretnej osoby od poparcia dla politycznej decyzji, która może w długiej perspektywie zaszkodzić zarówno społeczeństwu przyjmującemu, jak i samym imigrantom. Pomoc na miejscu — w obozach, w krajach pochodzenia — jest często bardziej efektywna i bardziej godna chrześcijańskiego sumienia niż masowe transfery, które kończą się gettoizacją.

Co o tym mówi historia

Polska doświadczyła w XX wieku zarówno wielkiej emigracji własnej, jak i przyjmowania uchodźców. W latach 80. polscy uchodźcy polityczni byli przyjmowani przez Niemcy, Austrię, Szwecję, USA. Ich integracja powiodła się — bo grupy emigracyjne były niewielkie, dobrze wykształcone, kulturowo bliskie krajom przyjmującym, oraz wykazywały silną determinację do zaadaptowania się. To są warunki, w których integracja może działać.

W kryzysie 2015 roku żaden z tych warunków nie był spełniony. Grupy migracyjne były ogromne. Kulturowo i religijnie dystans był znaczny. Determinacja do integracji — wedle ośrodków przyjmujących — bardzo zróżnicowana. Polski Kościół, świadomy zarówno doktryny, jak i historycznej praktyki, mówił: pomóżmy, ale na sposób, który ma szansę powodzenia. Nie udajmy, że problem da się rozwiązać sloganem.

Wewnętrzny dialog

Stanowisko polskich biskupów nie było jednolite. Część duchownych — szczególnie z młodszego pokolenia oraz część związanych z międzynarodowymi instytucjami katolickimi — popierała aktywne przyjmowanie uchodźców. Część — szczególnie starsza generacja oraz duchowieństwo bardziej zakorzenione w tradycji narodowej — była ostrożna. To napięcie wewnątrz polskiego Kościoła trwa do dziś.

Pewne jest jedno: polski Kościół katolicki w 2015 roku ocalił coś, co w innych europejskich episkopatach zostało utracone — zdolność do rozdzielenia doktryny od politycznych mód. Ta zdolność jest być może najcenniejszym darem, jaki polskie chrześcijaństwo przekazało europejskiej debacie tamtego roku.

Doktryna katolicka mówi, jak postąpić wobec konkretnego potrzebującego. Nie mówi, jak ułożyć politykę imigracyjną państwa wobec milionów osób.— Komentarz redakcji
Pomoc na miejscuPolski model — postulowany przez Caritas Polska oraz wielu polskich biskupów — zakłada koncentrację pomocy w krajach pochodzenia migrantów oraz w obozach na trasie. Argumentem jest większa skuteczność ekonomiczna oraz mniejsze zagrożenie destabilizacją społeczną w krajach przyjmujących.