Zdjęcie tytułowePolski dyskurs publiczny w 2014 roku
Rok 2014 dobiega końca w atmosferze, której polskim mediom mainstreamowym trudno spojrzeć w oczy. Powiedzieć wszystko jednym zdaniem: po raz pierwszy od początku III RP rzeczywistość polityczna prezentowana w głównych telewizjach i dziennikach przestała pokrywać się z tym, co widzą i myślą zwykli Polacy.
Dystans rośnie
2014 rok to rok wielkich wydarzeń. Aneksja Krymu, wojna w Donbasie, taśmy z Sowy, dymisje, perturbacje wokół Trybunału Konstytucyjnego, początek kryzysu wokół wyborów samorządowych. Każde z tych wydarzeń wymagało rzetelnego informowania. Każde z nich zostało w mainstreamowych mediach polskich przefiltrowane przez polityczny pryzmat — najczęściej taki, który wzmacniał obóz rządzący, a osłabiał opozycję.
To nie jest spostrzeżenie publicystyczne. To są dane. Sondaże zaufania wobec głównych dzienników i telewizji w 2014 roku osiągnęły najniższe poziomy od początku III RP. Większość Polaków w sondażach CBOS wskazywała, że polskie media głównego nurtu „nie informują rzetelnie”. Mainstreamowa odpowiedź na tę krytykę — „społeczeństwo jest niedouczone” — pogorszyła sprawę.
Co się stało z dziennikarstwem
Profesjonalne dziennikarstwo to dwie rzeczy: zdolność dotarcia do faktów oraz uczciwa rezygnacja z osobistego osądu w trakcie informowania. Obie kompetencje są w polskich mediach głównego nurtu od lat erodowane. Pierwsza — przez ekonomię. Wydawnictwa, które tracą dochody, redukują redakcje. Reporterzy nie wyjeżdżają już w teren tak, jak kiedyś. Telefoniczne wywiady z politykami zastępują tradycyjną pracę dziennikarską. Druga — przez politykę. Wzmacnianie własnej opcji politycznej stało się w niektórych redakcjach niemal regułą.
Ta sytuacja stworzyła próżnię, w którą weszły blogi, niszowe portale, kanały YouTube’owe i — później — media społecznościowe. Część z nich zachowywała standardy zbliżone do dziennikarskich. Część — przeciwnie — radykalizowała się i upowszechniała dezinformację. Nawet tę drugą część polskie społeczeństwo zaczęło ufać bardziej niż mainstreamowi.
Polska dwóch obiegów informacyjnych
Pod koniec 2014 roku polska sfera informacyjna składa się już z dwóch praktycznie nieprzenikających się obiegów. Pierwszy — mainstreamowy: TVN, Gazeta Wyborcza, Polityka, Newsweek Polska, część TVP. Drugi — alternatywny: Niezależna.pl, wPolityce.pl, „Do Rzeczy”, „Gazeta Polska”, liczne blogi, niezależne kanały radiowe. Każdy z obiegów ma własną listę „wiarygodnych” ekspertów, własne tematy, własne ramy interpretacyjne.
Wyborcy każdej z opcji politycznych żyją informacyjnie w innym świecie. Sondaże na ten sam temat — przeprowadzone przez ośrodki sympatyzujące z różnymi stronami — dają wyniki różniące się o kilkanaście punktów. Nie dlatego, że są fałszowane (choć i to się zdarza), ale dlatego, że dotyczą respondentów żyjących informacyjnie w innych wszechświatach.
Dokąd to zmierza
Polska polaryzacja medialna jest dziś jednym z najmocniejszych w Europie. Mocniejszy podział występuje już tylko w mediach amerykańskich, gdzie linie demokratyczna i republikańska niemal w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Czy polska polaryzacja sięgnie tego poziomu, czy będzie się — być może — stabilizować, zależy od decyzji wydawców, regulatorów i samych odbiorców.
Tymczasem 2014 rok kończymy z jednym mocnym wnioskiem: poziom zaufania do polskich mediów głównego nurtu jest najniższy w historii III RP. Sondaże ten fakt ujawniają. Większość mainstreamowych mediów ten fakt ignoruje. To nie jest zdrowy stan dla demokracji. Ani dla tych mediów.
Wyborcy każdej opcji politycznej żyją informacyjnie w innym świecie. Sondaże na ten sam temat różnią się o kilkanaście punktów — bo dotyczą innych wszechświatów.— Komentarz redakcji