Przejdź do treści

Archiwum publicystyki · 2013–2020

Blogpublika.com

Republika Blogerów

Niezależny serwis publicystyczny Polityka · Historia · Sprawy publiczne

Flaga NATO na wietrze

Polskie F-16 bez pełnych zdolności bojowych? Kody „swój–obcy” i rakiety dalekiego zasięgu

Za miliardy dolarów kupiono samolot, którego najważniejszego ustawienia nie wolno nam zmienić samodzielnie.

Polska posiada 48 myśliwców wielozadaniowych F-16, kupionych od Stanów Zjednoczonych za miliardy dolarów. Problem w tym, że w sytuacji kryzysowej mogą one nie mieć pełnej zdolności bojowej. Składają się na to trzy sprawy, o których w oficjalnych komunikatach mówi się rzadko.

Kody „swój–obcy”

System identyfikacji swój–obcy, po angielsku identification friend or foe, pozwala rozpoznać, czy samolot, który pilot ma na celowniku, należy do wroga czy do sojusznika. Bez niego myśliwiec nie ma żadnej realnej zdolności walki w powietrzu. Kody do tego systemu dla polskich F-16 są układane za granicą, a po każdej zmianie do Polski musi przyjechać amerykański serwisant, by wgrać aktualizację. Polscy specjaliści nie mają prawa modyfikować tych ustawień, bo nie przewidywał tego kontrakt na dostawę samolotów.

Turcja zrobiła to inaczej. Swoje F-16 składała u siebie, a w ramach offsetu wynegocjowała pełny dostęp do technologii identyfikacji. Polska, kupując gotowe maszyny, tego dostępu nie uzyskała.

Zasięg uzbrojenia

Drugi problem to brak w uzbrojeniu pocisków manewrujących dalekiego zasięgu AGM-158 JASSM, które pozwalają precyzyjnie niszczyć cele naziemne oddalone nawet o 370 kilometrów. Pociski, którymi dysponują dziś polskie siły powietrzne, sięgają celów w odległości do 70 kilometrów. Różnica jest jakościowa: z JASSM polskie „jastrzębie” mogłyby razić cele daleko poza zasięgiem obrony przeciwlotniczej przeciwnika, bez nich muszą podlatywać na odległość, na której same stają się celem. Nic nie wskazuje, aby to uzbrojenie trafiło na polskie F-16 przed 2015 rokiem.

Liczba

Trzeci problem jest arytmetyczny. Na tle Europy 48 maszyn nie robi wrażenia. Norwegia ma 72 samoloty F-16, Belgia 79, Holandia 105, Grecja 140, a Turcja 214. Kraj na wschodniej flance NATO, z granicą lądową z Rosją i Białorusią, ma mniej samolotów tego typu niż Belgia, która granicy z nikim niebezpiecznym nie ma. Liczba polskich F-16 mogłaby być co najmniej dwukrotnie większa.

Żaden z tych trzech problemów nie jest tajemnicą. Każdy wynika z decyzji podjętych przy zakupie i z decyzji odkładanych od tego czasu. Tak jak w gospodarce, tak i w obronności suwerenność kosztuje, a rachunek za jej brak przychodzi w najgorszym możliwym momencie.