Przejdź do treści

Archiwum publicystyki · 2013–2020

Blogpublika.com

Republika Blogerów

Niezależny serwis publicystyczny Polityka · Historia · Sprawy publiczne

Rozżarzony węgiel

Węgiel może być tańszy, a kopalnie rentowne

Ten sam młotek kosztuje budowlańca 20 złotych, a kopalnię 30. To dopiero początek listy.

Tytuł jest na wyrost, ale warto napisać o czymś, o czym mało kto wie. Temat jest obszerny, więc ograniczymy się do jednego aspektu drogiego węgla, pomijając płace i dodatki górników, o których mówi się najczęściej. Koszty osobowe stanowią w poszczególnych kopalniach od 40 do 50 procent kosztów, i to razem ze składkami na ZUS. Reszta to opłaty, zakup urządzeń i materiałów oraz podatki. O tej reszcie jest ten tekst.

Koszt wyższy niż cena

Jednostkowy koszt produkcji w sektorze wyniósł w 2013 roku 302,89 zł za tonę i wzrósł w porównaniu z 2012 rokiem o 0,53 zł. Średnia cena sprzedaży spadła w tym samym czasie o 13,3 procent, do 294,95 zł za tonę. Kopalnie sprzedawały więc węgiel poniżej kosztu wydobycia. Ktoś powie, że tak niskie ceny to absurd, skoro odbiorca indywidualny płaci u producenta od 450 do 650 zł. Elektrownie i elektrociepłownie kupują jednak węgiel tańszy i mniej kaloryczny, a to one są głównym odbiorcą.

Równocześnie do Polski sprowadzono w 2012 roku 16 milionów ton węgla, a w 2013 roku ponad 12 milionów. Blisko 60 procent tego importu pochodzi z Rosji, reszta ze Stanów Zjednoczonych, Czech i Kolumbii. Polski węgiel obciążony jest stawką VAT 23 procent, rosyjski w Rosji 15 procent.

Atesty

Dostosowanie górnictwa do norm unijnych, wciąż niezakończone, sprawiło, że wydajność w polskim górnictwie spadła w ciągu dziesięciu lat o połowę. Normy dotyczą nie samego węgla, lecz wszystkich maszyn i urządzeń stosowanych pod ziemią. Prosty przykład: przedsiębiorca budowlany kupuje młotek za 20 złotych. Ten sam młotek w górnictwie kosztuje 30, bo figuruje na liście wyrobów z atestem dopuszczającym do podziemnych zakładów górniczych. To samo dotyczy kabli, oprzyrządowania elektrycznego, maszyn, a także kasku, rękawic i każdego elementu ubioru górnika. Wyrób dopuszczony w innych europejskich kopalniach i tak nie może być użyty w Polsce bez atestu krajowego, a atest kosztuje.

Podatki i opłaty od tony

Poza VAT-em na węgiel nałożono dwa lata temu akcyzę, około 30 złotych od tony, z wyłączeniem odbiorców indywidualnych. Kopalnie płacą gminom opłatę od każdej wydobytej tony. Płacą podatek od każdego wydrążonego metra wyrobiska pod ziemią i od zainstalowanych tam urządzeń, co jest rozwiązaniem unikalnym w skali światowej. Płacą wyższe stawki za odprowadzane ścieki, choć są one mniej toksyczne od komunalnych. Prawo geologiczne i górnicze nakazuje im odprowadzać na wydzielone konto fundusz likwidacyjny, niezależnie od kondycji finansowej. Muszą naprawiać szkody górnicze na powierzchni, w skrajnych przypadkach wypłacając pełną wartość nieruchomości, która mimo to nie przechodzi na ich własność.

Do tego dochodzi chaos w oznaczaniu jakości węgla sprzedawanego odbiorcom indywidualnym, który otwiera pole do nadużyć: znane są przypadki sprzedaży gorszego węgla rosyjskiego jako polskiego, w krajowych cenach.

Drenaż

Trzy lata temu, mimo bardzo dobrych wyników, Jastrzębską Spółkę Węglową wprowadzono decyzją wicepremiera Waldemara Pawlaka na giełdę. Pieniądze ze sprzedaży akcji nie trafiły do spółki; niemal w całości zasypały, i tak nieskutecznie, dziurę budżetową. Drenaż finansowy spółek węglowych trwa nieprzerwanie.

Nie jest to jedyna przyczyna złej kondycji kopalń. Jest jednak przyczyną, na którą rząd ma bezpośredni wpływ. Odpowiednia polityka państwa mogłaby obniżyć cenę węgla bez dotykania tego, o czym mówi się najgłośniej. To, że się o niej nie mówi, jest wyborem, nie koniecznością.