Przejdź do treści

Archiwum publicystyki · 2013–2020

Blogpublika.com

Republika Blogerów

Niezależny serwis publicystyczny Polityka · Historia · Sprawy publiczne

Rząd amerykańskich flag

Głównie Prawda: „wiodące media” kłamią. Świat nie potępia Polski za stanowisko w sprawie uchodźców

Retoryka wstydu w Warszawie, w tym samym czasie w Delhi, Sydney i Dżakarcie zupełnie inny ton.

Po zamachach w Paryżu z 13 listopada 2015 roku minister Witold Waszczykowski zapowiedział, że Polska nie widzi możliwości realizacji unijnych kwot relokacji uchodźców. „Gazeta Wyborcza”, TVN i portal Tomasza Lisa podjęły w tym samym tygodniu retorykę wstydu: świat miażdży Polskę krytyką, Polska zyskuje opinię niewdzięcznika i pieniacza. Wielu czytelników przejęło ten obraz, bo innego nie pokazano. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wyglądały realne reakcje w serwisach z różnych stron świata.

Australia i Azja

Australijski serwis informacyjny pokazał warszawski Marsz Niepodległości; materiał miał ponad czterdzieści tysięcy udostępnień, a najpopularniejsze komentarze pod nim były jednoznacznie przychylne. W Indonezji, największym muzułmańskim kraju świata, pod informacją mediów głównego nurtu o polskiej decyzji przeważały głosy w rodzaju: mam nadzieję, że kraje Unii wezmą przykład z Polski; to znaczy, że Polska jest wciąż zdrowa; mądry ruch.

„The Times of India”, z ośmioma milionami obserwujących na Facebooku, opublikował tekst o polskim stanowisku. Najczęściej polecane komentarze: dobra robota, apeluję, żeby cała Europa poszła za Polską; Polska jawi się jako mędrzec, nie chce wpuszczać terrorystów pod przykrywką uchodźców; kraje, które przyjmują, pożałują tego później. Pod globalnym serwisem Yahoo zebrało się ponad tysiąc komentarzy, i trudno było w nich znaleźć krytykę Polski.

Europa

W Wielkiej Brytanii serwisy sceptyczne wobec imigracji, jeszcze niedawno nieprzychylne polskim pracownikom, pisały o Polsce jako o inspiracji i przypominały Dywizjon 303. Pod tekstami w Niemczech, Belgii i Szwecji pojawiały się wpisy zwykłych Europejczyków zastanawiających się, czy Polska i Węgry staną się ostoją Europy, a niektórzy pisali wprost o pomyśle przeprowadzki.

Co z tego wynika

Można oczywiście zapytać, ile warte są komentarze pod artykułami. Ale dokładnie na komentarzach, wypowiedziach nikomu nieznanych „autorytetów” i urzędników unijnych, których nikt nie wybierał, opierała się krajowa narracja o światowym potępieniu. Jeśli mierzyć tą samą miarą, wynik jest odwrotny od tego, który podawano w Warszawie.

Nastroje były inne, niż wmawiali propagandziści retoryki wstydu. Rząd miał prawo podjąć decyzję, którą podjął, a obywatel ma prawo wiedzieć, że świat nie zareagował na nią tak, jak mu opowiedziano.